Świadectwo z Mszy

Zawsze byłam osobą wierzącą, ale któregoś dnia po licznych zdradach mojego męża, nieustannym psychicznym znęcaniu się nade mną, podjęłam decyzję o rozwodzie.

Wówczas wydawało mi się, że jestem na tyle silna, że poradzę sobie sama, że dam radę. Niestety myliłam się. Rozwód zmienił całe moje życie. Mąż wyjechał za granicę i zabrał ze sobą dwoje starszych dzieci. Po niedługim czasie wrócił i bez mojej wiedzy i wbrew mojej woli zabrał najmłodszą córkę obiecując jej tak jak i starszym dzieciom lepsze, atrakcyjniejsze życie. Dzieci pod wpływem męża zerwały ze mną wszelkie kontakty. Zostałam sama. Przestałam chodzić do kościoła, modlić się, czułam ogromny żal, ból i czasem po prostu brakowało mi łez by płakać. Przestałam wierzyć, że Bóg może coś zmienić.

Dopiero po 2 latach zaczęłam chodzić do kościoła na niedzielną Mszę Św., ale nie systematycznie. Któregoś dnia będąc u mamy siostra poprosiła mnie żebym przyszła Tu, do Kościoła Św. Antoniego na Mszę z modlitwą o uzdrowienie. Opowiadała o uzdrowieniach. Nie była do tego pomysłu przekonana, ale ona proponowała mi to zawsze gdy zbliżała się niedziela z Mszą o uzdrowienie. W końcu zaczęłam przychodzić. Moje życie zaczęło się zmieniać. Po niedługim czasie siostra zaproponowała mi uczestnictwo w modlitwie różańcowej rodziców w intencji dzieci. Przyjęłam i codziennie modlę się za swoje dzieci.

Od czasu kiedy uczestniczę w Mszach Św. Z modlitwą o uzdrowienie, Jezus krok po kroku zaczął mnie uzdrawiać zaczynając od mojej duszy, poprzez umysł, uczucia. Powoli zaczęłam odzyskiwać wiarę w boga, że to On ma moc przemienić moje życie. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie moja starsza córka, od tego czasu zaczęła mnie również odwiedzać.

Poza tym Pan Jezus uzdrowił również relacje w pracy. Byłam tam osobą z którą nigdy nie mogłam znaleźć wspólnego  języka. To była dla mnie bardzo trudna relacja. Któregoś dnia ta osoba pierwsza do mnie podeszła i od tej pory nasze relacje zaczęły się układać. Dzięki mojemu uczestnictwu w Mszach Św. z modlitwą o uzdrowienie moja wiara odrodziła się, znów zaczęłam ufać Bogu, zrozumiałam, że bez łaski Bożej nic nie mogę osiągnąć sama. Zawierzyłam swoje życie Maryi.

Chwała Panu!

<<< Powrót do strony - "Msze o uzdrowieni - świadectwa"

STUDNIA JAKUBA